Daleko stąd daleko od południowej granicy terytorium tego stada
rozciągały się zielone ziemie solnych bestii. Pewnego dnia na spokojne
terytorium stada napadły złe smoki cienia...
- Toyo, czas wstawać! - powiedziała mama smoka - Millora. Malec z ociąganiem
podniósł się z łóżka. Wyszedł ze swojej jaskini do kuchni położonej w
sąsiedniej grocie. Na środku pomieszczenia znajdowało się palenisko. Tuż
obok przy skalnym stole siedziała jego matka.
- Dzisiaj przyjeżdża twój tata - Milord - oznajmiła. Toyo bez słowa zasiadł
do jedzenia. Z prędkością światła wchłonął trzy porcje świeżych jagód.
Po południu przyjechał Milord. Spotkanie nie było takie miłe jak
wszyscy myśleli. Tata smoka po krótkim przywitaniu rzucił torbę
podróżną na krzesło.
- Ze wzchodu nadchodzą smoki cienia - po chwili zastanowienia dodał - synu,
wojna z cieniami będzie dla ciebie trudnym okresem. Z tego powodu
postanowiłem podarować ci sowę - Blue. Będzie ona twoim towarzyszem
życia - mówiąc to podał synowi szlachetne latające zwierzę.
Minął krótki czas, między smokami cienia i soli rozpętała się
wojna. Wszyscy wojownicy walczyli dzielnie. Część z nich zginęła w tym
ojciec Toya. Gdy syn w płaczu pochylał się nad nim szepnął
- Nie martw się, każda ciemna noc ma zawsze jasne zakończenie.
Od tamtej chwili kieruje się tą myślą.
<Dla wszystkich młodych smoków>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz