środa, 28 października 2015

Od Skizeet CD Toya

Toyo obudził mnie wczesnym rankiem. Po naszym śniadaniu wyciągnął ze swojego plecaka pergamin i pałeczkę, wyjaśniając, że jest to mapa krainy, w której jesteśmy.
- Pomoże ona nam w zajęciu obszarów dla twojego stada - powiedział, po czym dokładniej pokazał mi mapę. - Teraz jesteśmy tutaj - wskazał pałeczką punkt na północy i zapytał się: - Umiesz czytać mapy?
- Tak - odpowiedziałam.
Toyo schował mapę i pałeczkę z powrotem do plecaka. Stwierdziliśmy, że najpierw oblecimy całą północną część krainy, czyli Smocze Góry. Wzbiliśmy się w powietrze i zaczęliśmy zajmować dane obszary. Lądowaliśmy co jakiś czas, żeby zaznaczyć granice terytorium na mapie, a także trochę odpocząć. Gdy zbliżał się wieczór, postanowiłam upolować coś na kolację. Toyo w międzyczasie dopracowywał szczegóły i legendę mapy.
Byliśmy wysoko w górach, więc leciałam w stronę dolin i lasów. Kiedy byłam już wystarczająco nisko, zawisłam w powietrzu i szukałam wzrokiem potencjalnej ofiary. Dostrzegłam ruch pośród drzew. Był to dorosły, silny jeleń. Jego brązowa sierść dobrze maskowała się wśród jesiennych liści, więc starałam się nie odwracać od niego wzroku. "Wystrzeliłam" prosto w zwierzę i chwyciłam szponami. Wzniosłam się ponad drzewa i poleciałam do Toya.
- Przynieść więcej czy wystarczy? - spytałam, nadal trzymając w powietrzu jeszcze żywego jelenia.
- Spokojnie nam wystarczy, może nawet trochę zostanie - stwierdził smok spoglądając na zwierzę.
Położyłam jelenia na ziemi i przycisnęłam go łapami. Wbiłam zęby w jego szyję, tym samym pozbawiając go życia. Gdy zjedliśmy naszą kolację, Toyo zaczął coś pisać na pergaminie. Wyglądał na pochłoniętego swoim zajęciem, więc postanowiłam mu nie przerywać i cicho położyłam się spać.

<Toyo? Przepraszam, że tak długo>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz